Marcin „Kukaj” Sendwicki – siła z Szubina, która nie zna granic

dsc4738

Szubin zna swoich bohaterów, ale rzadko który z nich nosi tak niezwykłą historię jak Marcin Sendwicki – znany w sportowym świecie jako „Kukaj”. Człowiek, który mierzył się z kilogramami, kontuzjami, własnym ciałem, a nawet śmiercią – i za każdym razem wracał – silniejszy.

Zaczęło się niewinnie - od Szubina

Marcin urodził się w 1988 roku, tu, w Szubinie. W dzieciństwie spotkało go coś, co dla większości byłoby barierą nie do przeskoczenia – w wyniku błędu medycznego stracił słuch i uszkodził nerki. To właśnie wtedy, zamiast zamknąć się w sobie, zaczął walczyć. Najpierw z piłką na boisku, potem z ciężarami, aż w końcu z samym sobą.

Od podwórka do tytułu Mistrza Świata

Pierwszy raz stanął do zawodów w 2006 roku w Żninie. Ważył mniej niż wszyscy rywale, ale zajął trzecie miejsce. W 2016 roku dokonał czegoś, czego wcześniej nie zrobił żaden inny Polak – zdobył tytuł Mistrza Świata w kategorii do 105 kg w prestiżowych zawodach World Strongest Man w Irlandii. Podnosił belki, przerzucał opony, wyciskał 180 kg nad głowę – wszystko to z determinacją, jaką mają tylko ci, którzy wiedzą, jak blisko byli kiedyś dna.

Niestety po drodze życie nie dawało mu spokoju. W 2010 złamał podudzie. W 2013 został ugodzony nożem. Kilka lat później zachorował na COVID, który zniszczył mu nerki i osłabił serce. Dializy, przeszczep, komplikacje. Każdy z tych momentów mógł być końcem sportowej historii.

Nie dla Kukaja.

img 5200

Nowa droga. Nowy sport. Ta sama walka.

Po przeszczepie nerki, mimo że musiał zakończyć karierę zawodowego strongmana, nie zrezygnował z rywalizacji. Dziś trenuje… pchnięcie kulą. Startuje w zawodach dla osób z niepełnosprawnościami słuchu. W roku 2024 oraz w lutym 2025 zdobył brązowy, a w czerwcu 2025 roku srebrny medal podczas Mistrzostw Polski Osób Niesłyszących w Lekkoatletyce. Teraz jego celem jest udział w Igrzyskach Deaflympics w Tokio (listopad tego roku) – trzymamy kciuki!

Nie każda historia o sukcesie rodzi się w wielkich halach, z trenerami i sponsorami. Czasem wystarczy małe miasto, wielka siła woli i upór, który nie zna granic. Marcin Kukaj Sendwicki to jeden z nas. Z naszego miasta, z naszych ulic, ale z sercem większym niż niejeden stadion.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry